Filmy o muzykach

Filmy o muzykach. Przegląd ulubieńców

W dzisiejszym wpisie przywołam kilka dzieł filmowych, w których muzyka spełnia bardzo istotną rolę. Jest nie tylko tłem dla historii, ale też odzwierciedla przeżycia i artystyczną naturę bohaterów. Chętnie dowiedziałabym sie jakie filmy o muzykach są „na topie” w Waszych osobistych rankingach.

Filmy o muzykach- osobisty wybór

Niektóre z tych dzieł kinematografii pojawiały się już na blogu, ale w nieco innym kontekście. Mam nadzieję, że Wam to nie przeszkadza.

Amadeusz

Filmy o muzykach: plakat Amadeusza

Jeden z moich ponadczasowych ulubieńców. Opowiada o życiu Mozarta- geniusza muzycznego, od najmłodszych lat występującego przed koronowanymi głowami w całej Europie.

Sama nie wiem, czy ten film jest tak dobry, czy po prostu pozostał we młodzieńczy sentyment do osoby Wolfganga. Kiedy jako nastolatka uczestniczyłam we mszy opartej o mozartowskie Requiem zalałam się łzami wzruszenia. Wzbudziło to uczucie politowania (lub zażenowania) wśród publiczności tego specyficznego koncertu i ktoś kilkukrotnie podawał mi chusteczki 😄.

Amadeusz to opowieść o talencie, zazdrości i rywalizacji. Wszystko przyprawione szczyptą niegrzecznego humoru i sporą ilością muzyki poważnej. Nie każdemu się spodoba!

Pianista

Jak już kiedyś wspominałam, jest to dla mnie film wybitny. Przedstawia historię pianisty Władysława Szpilmana na tle pogrążonej w wojnie Warszawy. Tragiczne losy artysty zawsze budzą we mnie spore pokłady wzruszenia. Muzyka stanowi jedynie pretekst dla opowieści, ale buduje też niezwykły klimat tego filmu.

Absolutnie wyjątkowa jest scena gry Szpilmana przed niemieckim oficerem. Pozwala ona wyzwolić towarzyszące nam podczas seansu napięcie i uwalnia nagromadzone emocje. To jedna z moich ulubionych scen ever!

Filmy o muzykach: plakat Pianisty

Bodyguard

Klasyk z lat dziewięćdziesiątych. Bardzo chętnie do niego wracam, nie tylko ze względu na dobrą muzykę, ale też ciekawą historię popularnej piosenkarki i jej ochroniarza. Jak na film o romantycznym zacięciu, nie jest przesadnie ckliwy i ma kilka naprawdę dobrych scen.

Whitney Houston i Kevin Costner wykonali swoją pracę doskonale, a pomiędzy ich bohaterami wyczuwalna jest prawdziwa chemia. Głos Whitney był prawdziwym diamentem dla muzyki i w filmie Bodyguard tylko potwierdziła swoje umiejętności.

Filmy o muzykach: plakat: Bodyguard

Whiplash

Jeśli oczekujecie wpadających w ucho melodii i niezapomnianych piosenek, to możecie się zawieść. W tym filmie dominuje rytm, rytm i jeszcze raz rytm. Pasja młodego człowieka zmienia się w obsesję idealnego „timingu”, a przez to w zgubny perfekcjonizm. Dominujący charakter wymagającego nauczyciela ma ogromny wpływ na jego życiowe wybory.

Film pokazuje, że determinacja z jednej strony jest czynnikiem motywującym, ale z drugiej może być też destrukcyjna. Podoba mi się dynamika tego filmu oraz jego doskonała realizacja.

Filmy o muzykach: plakat Whiplash

Pearl Jam Twenty

Tym razem wymienię film dokumentalny, stworzony przede wszystkim dla fanów popularnej grupy z Seattle. Ponieważ od lat był to mój ulubiony zespół, raczej nie dowiedziałam się z niego niczego zaskakującego. Mimo wszystko myślę, że warto go zobaczyć. Autorzy zabierają nas w świat doskonałej muzyki, wywiadów, ciekawostek z backstage’u i wspomnień z momentami tragicznych wydarzeń (np. z festiwalu w Roskilde w 2000 r.).

Film powstał z okazji dwudziestolecia założenia zespołu Pearl Jam. Tak, ja też się dziwię, że już tyle czasu minęło od początku lat dziewięćdziesiątych.

Pamiętam, jak kilka lat temu wybrałam się samotnie na ich koncert w Milton Keynes. Zespół zagrał chyba 36 piosenek, przez co nie zdążyłam na ostatni pociąg do domu. Mnie i kilku innych nieszczęśników wyproszono z dworca, pod pozorem prac porządkowych, a de facto wdrażając „politykę” pozbywania się stamtąd bezdomnych. Włóczylam się więc po mieście do rana, niechętnie poznając jego skrywane wcześniej tajemnice.

Przyznaję, że ten koncert był cudowny, nie tylko ze względu na muzykę, ale też niesamowity klimat podsycony pełnią księżyca. Takie oto mam słodkie wspomnienie związane tą grupą 😄.

plakat filmu Pearl Jam Twenty

Narodziny gwiazdy

Ten film był dla mnie sporym zaskoczeniem. Świadomie pomijałam ów tytuł na swojej liście „do obejrzenia”, bo byłam pewna że nie przypadnie mi do gustu. Kolejna, słodka historia, w dodatku z Lady Gagą, która nigdy nie wzbudzała mojej szczególnej sympatii.

I przyznaję, że się pomyliłam. Jest to jeden z tych filmów, które pozostawiają po sobie pewne nieokreślone uczucie. Jakąś nienazwaną emocję, która żyje w tobie jeszcze przez pewien czas po seansie. Na Filmwebie, oceny są raczej sprzeczne- niektórym obraz bardzo się podobał, a inni byli nim mocno rozczarowani.

To historia miłosna, ale ja nie nazwałbym jej banalną. Opowiada o ludziach, których łączy muzyka, ale czy wspólna pasja może zatrzeć dzielące ich różnice? To także historia o tym, ile jesteśmy w stanie poświęcić dla drugiej osoby.

Plakat filmu: Narodziny gwiazdy

Filmy o muzykach- wasze typy?

To był mój wybór filmów z tej tematyki. Przyznaję, że chętnie obejrzalabym także Bohemian Rhapsody, ale jeszcze nie miałam okazji. Filmy o muzykach zdecydowanie wpisują się w mój gust, bo życie artystów zawsze bardzo mnie fascynowało i w pewien sposób pociągało. Jeśli macie coś godnego polecenia, to podzielcie się w komentarzach.

Moje inne zestawienia filmów znajdziecie na przykład tutaj:

Jak zwykle, bardzo dziękuję za odwiedziny 🙂

9 comments

  1. Marcin T.

    Kiedyś TVN puszczał co jakiś czas film „Selena”, który bardzo mi się podobal. Głównie dzięki Jennifer Lopez, która grała główna rolę i super wyglądała :-).

  2. Ania

    „Whiplash” to od dawna mój nr 1 i trudno będzie go przebić! W tym filmie podoba mi się wszystko – od klimatu scen, poprzez dialogi, to ogólnej historii! Trzeba jednak mieć na uwadze, że nie widziałam jeszcze „Narodzin gwiazdy”, a zabieram się do tej produkcji już od kilku dni, tylko wciąż czasu brak. Kto wie, może zmienię faworyta?

  3. Bookendorfina Izabela Pycio

    Tylko jednego z nich nie oglądałam, czyli nie jest ze mną tak źle w zakresie gospodarowania czasu na produkcje filmowe, jak myślałam. Jeszcze o Mercurym ostatnio oglądałam – Bohemian Rhapsody. Ale Whiplash to mój zdecydowany faworyt, kino na najwyższym poziomie z wielu perspektyw.

  4. Maja

    Dodałabym do tego trochę tandetne, ale w taki przyjemny, postmodernistyczny sposób „Czerwone skrzypce” (a muzyka jest fenomenalna!), totalnie pokręconą „Pianistkę” (La pianiste), piękny, chociaż bardzo romansowy „Fortepian” (The piano), Księgę Diny (bardzo tandetny, ale przy tym wizualnie piękny) i wreszcie jeden z moich ulubionych – August Rush. (Myślałam, że będę miała jedną, góra dwie rekomendacje, ale co chwilę przychodził mi do głowy kolejny film, teraz przez sekundę nie przychodzi, więc szybko kończę!)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

No Stress