Sprawa Jamesa Bulgera, zdjęcia chłopca i morderców

Sprawa Jamesa Bulgera. Kiedy dzieciaki stają się oprawcami.

Witajcie. W dzisiejszym wpisie postanowiłam przedstawić tragiczne wydarzenia, którymi w latach 90. żyła cała Anglia. Sprawa Jamesa Bulgera jest dla mnie wyjątkowo trudna i długo zastanawiałam się czy ją tutaj przywołać. Wbrew pozorom jestem osobą dość wrażliwą i czytanie o szczegółach zbrodni (szczególnie, jeśli cierpiało dziecko) ma duży wpływ na moje emocje. Myślę jednak, że ta sprawa powinna zostać upamiętniona.

Morderstwa dokonane przez dzieci to niestety proceder coraz bardziej powszechny. Każdego roku setki nieletnich zostają oskarżone o najcięższe zbrodnie.

Kiedy pierwszy raz zetknęłam się z poniższym przypadkiem, wywarł on na mnie duże wrażenie. Podobne odczucia wzbudziła we mnie dopiero po latach sprawa Chrisa Wattsa.

Nietypowe porwanie

Był 12 lutego 1993. James Bugler miał niecałe 3 lata kiedy wybrał się ze swoją mamą do centrum handlowego w Bootle obok Liverpoolu. Kobieta weszła do sklepu mięsnego z zamiarem dokonania szybkich zakupów. Zostawienie malca przed drzwiami okazało się być największym błędem jej życia.

James Bulger z mamą

Kiedy zniknął jej z oczu, dwóch dziesięciolatków wyprowadziło go z budynku.

Tego dnia nie pojawili się oni w szkole. Ukradli kilka rzeczy ze sklepów i rozpoczęli polowanie na ofiarę. Mieli na oku inne dziecko, jednak w ostatniej chwili zawołała je mama. Bezbronny i ufny James wydał im się doskonałym celem.

Sprawa Jamesa Bulgera -monitoring

Zaniepokojona matka zaczęła szukać syna na parterze centrum handlowego. Chłopcy znajdowali się już na pierwszym piętrze i opuścili budynek innym wyjściem.

James szybko zorientował się, że chłopcy nie są do niego przyjaźnie nastawieni. Najpierw zagrozili, że utopią go w rzece, a potem na moście podnieśli go za nogi i celowo upuścili.

Następnie prowadzili go za rękę przez prawie 4 kilometry. Zmęczony James płakał, czego świadkami było wiele mijanych przez nich osób (policja dotarła później do 38 świadków). Na pytania o stan małego Jamesa chłopcy odpowiadali, że są jego braćmi. W innych przypadkach twierdzili, że chłopiec się zgubił i odprowadzają go na posterunek policji.

Sprawa Jamesa Bulgera: morderstwo

To był jednak dopiero początek koszmaru dziecka. Chłopcy zaczęli znęcać się nad nim tuż po dotarciu do torów kolejowych. Próbowali zmusić go do siedzenia, jednak maluch ciągle uciekał.

Chłopcy oblali Jamesa ukradzioną wcześniej farbą. Dostała się ona do oka dziecka. Mali oprawcy: Robert Thompson i Jon Venables wkładali mu do ust baterie, obrzucali go kamieniami i fragmentami cegieł. Bili go także metalowym prętem oraz skakali po głowie i całym ciele malucha.

W ich planach było wepchnięcie go pod pociąg. Nie przeżył on jednak kolejnych ciosów. Dziesięciolatkowie rzucili na tory martwe już ciało chłopca. Rozpędzony pojazd rozerwał je na pół.

Przesłuchania

W tym filmie dokumentalnym jeden z policjantów przyznaje, że początkowo nie wierzył, iż tak strasznego morderstwa mogli dokonać 10-letni chłopcy. Funkcjonariusze otrzymali jednak sygnały od świadków i mieli obowiązek sprawdzić ten trop. Byli jednak przekonani, że przesłuchanie chłopców służy wyłącznie ich eliminacji z grona podejrzanych. Dowody okazały się jednak niepodważalne.

Kiedy policjant rozmawiał z Robertem w jego domu, zauważył że był on naprawdę przestraszony. Płakał, jednak w jego oczach funkcjonariusz nie dostrzegł łez. Zabrano go na komisariat, gdzie rozpoczęło się oficjalne przesłuchanie.

Robert Thompson -mały morderca, Sprawa Jamesa Bulgera

Drugi chłopiec – Jon przez długi czas zaprzeczał, że ma cokolwiek wspólnego ze sprawą. Powiedziano mu, że Robert przyznał się do obecności na miejscu zbrodni. Wskazał także Jona jako swojego kompana. Kiedy Venables to usłyszał, zaczął panikować, przytulać matkę (obecną na przesłuchaniach) i zapewniać, że nigdy nie zrobili krzywdy dziecku.

Jon Venables- mały morderca : Sprawa Jamesa Bulgera

Kiedy poproszono matkę o opuszczenie pokoju, Jon przyznał się:

Zabiłem chłopca. Powiedzcie mojej mamie, że przepraszam.

Sprawa Jamesa Bulgera: próby obrony

Oprawcy Jamesa sprawiali wcześniej kłopoty: torturowali zwierzęta, kradli i rzucali kamieniami w okna. Jon przejawiał także tendencje do samookolaczenia się, a pewnego dnia przyłożył linijkę do gardła kolegi udając, że je podcina. Robert z kolei był chłopcem skrytym, pochodzącym z wielodzietnej rodziny. Jego matka miewała problemy z alkoholem.

Obrona przytaczała badania, z których wynikało, że dzieci pomiędzy 10 a 14 rokiem życia nie potrafią do końca ocenić, co jest dobre a co złe.

Wyrok

Dzieci zostały uznane za winne morderstwa i skazane na nieograniczoną czasowo karę („Her Majesty’s pleasure”) pozbawienia wolności. Ze wzgledu na wiek umieszczeni zostali w zakładzie poprawczym. Ich dane podano także do wiadomości publicznej. Zdjęcia małych morderców obiegły media.

Mordercy- Sprawa Jamesa Bulgera

Pierwsze dni w zakładzie o surowych regułach i towarzystwo młodocianych przestępców musiały być dla dziesięciolatków szokujące.

W rzeczywistości jednak panowały tam dobre warunki i wiele osób podaje w wątpliwość zasadność tak łagodnej kary. Zwłaszcza, że jak wykazało dziennikarskie śledztwo, przynajmniej jeden z nich był często wypuszczany z zakładu, aby obejrzeć lub rozegrać mecz.

Ich wyrok uznano za zbyt surowy oraz niezgodny z Europejską Konwencją Praw Człowieka (!).

Adwokat Roberta po kilku latach przekonywał, że ten stał się nastolatkiem wyjątkowo wrażliwym na uczucia innych. W jego opinii chłopak był gotowy na przywrócenie do społeczeństwa i życie poza zakładem.

W efekcie zabójcy wyszli na wolność w 2001 roku. Odsiedzieli zaledwie 8 lat. Obaj otrzymali nową tożsamość. Vanables miał później kryminalne epizody. Po latach skazano go za posiadanie dziecięcej pornografii. Thompson żyje pod zmienionym nazwiskiem.

Refleksje i pytania

Sprawa Jamesa Bulgera wstrząsnęła całą Anglią. Thompson i Venables byli najmłodszymi skazanymi za morderstwo w nowożytnej historii tego kraju. O sprawiedliwość dla dziecka przez lata walczyła jego matka.

James Bulger uśmiechnięty

Należałoby także postawić pytanie: czy mordercy małego Jamesa zasłużyli na szansę otrzymania nowego życia? Mam poważne wątpliwości. Chłopcy nie tylko nie ponieśli adekwatnej kary, ale także uniknęli moralnej odpowiedzialności.

Większość Brytyjczyków domagało się surowszego ukarania chłopców, nazywając ich okrutnymi, nikczemnymi i zepsutymi. Kiedy zbliżał się moment ich zwolnienia rozpoczęto kampanię społeczną, aby pozostali w zamknięciu. Właśnie w obawie przed linczem otrzymali oni po wyjściu na wolność nowe tożsamości.

James Bulger był dzieckiem bardzo radosnym, uwielbiał tańczyć i rozśmieszać swoją rodzinę. Nie było mu dane dożyć trzecich urodzin. Jego rodzice rozstali się, nie mogąc znieść wzajemnych oskarżeń i własnego poczucia winy.

James Bulger z rodzicami

Czy uważacie, że w tym przypadku kara była adekwatna do popełnionej zbrodni? Dlaczego w dzieciach odezwała się tak nikczemna natura? Czy to znaczy, że nie każdy człowiek jest z natury dobry?

Inne sprawy kryminalne znajdziecie tutaj. Dzięki za wizytę, chętnie poczytam Wasze opinie w komentarzach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

No Stress