Eksperymenty psychologiczne, kolaż zdjęć

Eksperyment psychologiczny. Wątpliwy moralnie czy naukowo uzasadniony? Przegląd

Jeżeli czujecie się ostatnio jak obiekty badawcze, to może ta tematyka przypadnie Wam do gustu. Miejmy nadzieję, ze nasz „eksperyment” wkrótce się zakończy. A tymczasem zapraszam na subiektywny wybór kilku badań psychologicznych, które choć były w dużej mierze nieetyczne, to jednak miały spory wpływ na zrozumienie pewnych ludzkich zachowań.

Eksperyment Milgrama czyli „prądem w typa!”

Badani nie wiedzieli, jak przebiegać będzie eksperyment. Po przyjściu do laboratorium „losowali” zadanie dla siebie. Zawsze przypadała im rola nauczyciela, zaś drugi „badany” (a tak naprawdę jeden z organizatorów) wcielał się ucznia. Zadaniem tego ostatniego było zapamiętanie par wyrazów, które później musiał poprawnie dopasować.

Za każdą złą odpowiedź „nauczyciel” miał stosować lekkie wstrząsy elektryczne (oczywiście nie były one prawdziwe- o tym jednak badani nie wiedzieli). Z każdą kolejną pomyłką napięcie rosło i to bynajmniej nie w sensie metaforycznym.

Eksperyment Milgrama, podpięcie do "elektrowstrząsów"

Osoby poddane eksperymentowi otrzymywały sugestie (wyglądającego bardzo profesjonalnie) naukowca. Powtarzał on, że eksperyment musi być kontynuowany, mimo że „uczeń” bardzo realistycznie okazywał ból z powodu coraz silniejszych wstrząsów. Eksperymentator przekonywał, że porażenia, choć bolesne, nie powodują uszkodzenia tkanek.

Zaledwie kilka osób przerwało eksperyment wcześniej. Zdecydowana większość badanych zastosowała na uczniu najsilniejsze „elektrowstrząsy”, mimo że mogli w każdej chwili zrezygnować z badania.

Autorytet w postaci naukowca- eksperymentatora zdominował i stłumił ich własne przekonania i zdolność do oceny sytuacji. Jest to doskonały przykład „ślepego posłuszeństwa”.

Stanfordzki eksperyment więzienny czyli „jak łatwo zostać nazistą”

Ten eksperyment przeszedł do historii jako jeden z najbardziej wątpliwych moralnie, choć wiele mówiących o skrywanych aspektach ludzkiej natury. Psycholog Philip Zimbardo wybrał osiemnastu młodych mężczyzn spośród ochotników, którzy wyrazili chęć udziału w eksperymencie. Wszyscy byli zdrowi psychicznie i niekarani. Zostali oni podzieleni na grupę więźniów i grupę strażników.

Piwnica Uniwersytetu została przerobiona na prowizoryczne więzienie. Pierwsza grupa była traktowana jakby postawiono im realne zarzuty, zaś druga stała na straży więziennego porządku.

Stanfordzki eksperyment więzienny

Eksperyment bardzo szybko zaczął wymykać się spod kontroli. „Strażnicy” stawali się coraz bardziej brutalni. Odmawiali grupie więźniów prawa do posiłku i korzystania z toalety. Zmuszali ich do wyczerpujących ćwiczeń fizycznych i upokarzających zachowań.

Badanie zostało przerwane już szóstego dnia ze względu na coraz większą bezwględność „strażników”. Dodatkowo, wśród „osadzonych” zaobserwowano objawy silnego stresu, a nawet załamania nerwowego. Sam Zimbardo przyznał, że stracił kontrolę nad badaniami i zbyt mocno wszedł w rolę „naczelnika więzienia”.

Eksperyment Philipa Zimbardo

Wniosek z eksperymentu? Pod wpływem otoczenia ludzie są zdolni do okrucieństwa, nawet jeśli wcześniej nie wykazywali takich tendencji.

Eksperyment szkolny a kwestia dyskryminacji

W 1968 nauczycielka Jane Elliott przeprowadziła pewien prosty, ale wartościowy eksperyment. Podzieliła swoich uczniów na jasnookich i ciemnookich. Następnie przczytała fałszywe wyniki badań, które miały udowadniać wyższość jednej grupy nad drugą pod względem intelektualnym. Grupa lepsza bardzo szybko zaadaptowała się w nowej sytuacji i okazywała przedstawicielom grupy słabszej swoje negatywne nastawienie.

Dzieci z grupy Jane Elliott

Dzieci uznane za gorsze zaczęły natomiast czuć się bardzo niepewnie, pojawiły się objawy stresu i jąkanie.

W kolejnym etapie eksperymentu dzieci niejako zamieniono miejscami. Teraz grupa wcześniej dyskryminowana została uznana za inteligentniejszą. Rezultaty były podobne: pewność siebie „dominujących” oraz apatia i rezygnacja u „dyskryminowanych”.

Jane Elliott przeprowadza doświadczenie

Badanie udowodniło jak szybko popadamy w myślenie stereotypowe. Stało się przykładem działania mechanizmu dyskryminacji ze względu na cechy fizyczne. Jednocześnie udowodniło bezzasadność rasizmu i stało się orędziem w jego zwalczaniu.

Eksperymenty na zwierzętach a związki z psychologią.

Psy a wyuczona bezradność

Te badania wydają mi się wyjątkowo sadystyczne i wprost przechodzi mnie dreszcz na ich wspomnienie.

W jednym z eksperymentów umieszczono psy w dużych klatkach, z których nie było wyjścia. Zwierzęta nie mogły uniknąć porażenia prądem, mimo że podejmowały próby ucieczki lub schowania się. Po pewnym czasie psy poddawały się i biernie kładły się na podłożu, znosząc cierpienie niemal bez żadnej reakcji.

Wyuczona bezradność, eksperyment na psach

Kiedy przeniesiono je do klatek z przestrzenią wolną od napięcia (zwierzęta musiały jedynie pokonać niewielką przeszkodę) nie podejmowały żadnych prób uwolnienia się.
Nazwano tę tendencję „wyuczoną bezradnością” i termin ten do dziś stosowany jest w psychologii.

Określa się w ten sposób zachowanie osób, które znalazłszy się w trudnej sytuacji, nie potrafią znaleźć motywacji do jej zmiany i do przezwyciężenia problemów. Pozostają bierne, nawet jeśli polepszenie bytu wymagałoby od nich jedynie podjęcia minimalnego wysiłku.

Szczury i brak nadziei

Kolejny (okrutny) eksperyment miał dowodzić, że pozbawienie żywej istoty nadziei na wyjście z trudnej sytuacji doprowadzi do jej załamania i poddania się.

Tym razem badanie przeprowadzono na szczurach. Polegało ono na wrzuceniu gryzonia do zimnej wody. Zwierzę po relatywnie krótkim czasie orientowało się, że z pojemnika nie ma wyjścia i zaczynało tonąć. W ostatniej chwili podawano mu kij, który pozwalał mu jednak wydostać się na zewnątrz.

szczur i brak nadziei, grafika z zagubionym szczurem

Przy ponownym wrzuceniu tego samego szczura do wody pływał on znacznie dłużej: nawet kilkadziesiąt godzin (sic!). Wciąż „miał nadzieję” na pojawienie się pomocy, co dodawało mu energii do walki o życie.

W pierwszej próbie zwierzę nie widziało wyjścia z sytuacji. Powodem jego tonięcia nie był więc brak sił, ale rezygnacja, apatia i ostateczne poddanie się losowi. W drugim przypadku nadzieja niemal dosłownie podtrzymywała tę małą istotę przy życiu.

Małpki i potrzeba czułości

Warto jeszcze wspomnieć o badaniu przeprowadzonym na nowonarodzonych małpkach. Odebrano je matkom i włożono do pomieszczeń z dwiema konstrukcjami, przypominającymi dorosłe małpy. Jedna z nich zbudowana była z drutu, ale miała przymocowaną butelkę z mlekiem. Druga natomiast otoczona była pluszowym materiałem, ale nie dostarczała pożywienia.

Zauważono, że małpki znacznie wiecej czasu spędzają u „matki” miękkiej, wciąż się do niej przytulając. Przy „matce drucianej” przebywały tylko chwilę, aby zaspokoić głód. W momentach strachu instynktownie biegły i przylegały do małpki pluszowej.

Wysnuto wnioski, że potrzeba bliskości jest dominująca u żywych stworzeń, a noworodki ponad wszystko potrzebują ciepła, dotyku i poczucia bezpieczeństwa.

W innych wariantach tego badania, „sztuczne matki” zrzucały z siebie, uciskały kolcami lub nieprzyjemnie dmuchały w małpki, powodujac ich upadek. Zwierzęta jednak uparcie wracały do konstrukcji, jeszcze bardziej domagając się uwagi i bliskości, a właściwie o nie błagając.

Eksperyment na małpach, potzreba bliskości. Małpka przytula się do pluszowej matki


Wniosek dla psychologii? Dzieci jako ofiary przemocy ze strony rodzica, wciaż czują z nim ogromną więź i pragną być zauważone. Prawie zawsze wybaczają, mając nadzieję, że tym razem doznają bliskości i zrozumienia zamiast upokorzeń.

Przebieg eksperymentu można zobaczyć np. tutaj

To był krótki przegląd wątpliwych moralnie lub nieetycznych eskperymentów, które kiedyś zrobiły na mnie wrażenie. Chętnie poczytam o waszych refleksjach, wiec podzielcie się nimi w komentarzu. Pozdrawiam!

9 comments

    1. Kat

      Aaa faktycznie, kiedyś o nim czytałam. Udowodniło, że jąkanie ma podłoże psychologiczne i można je w dziecku wywołać przesadnym wytykaniem błędów i negatywnym nastawieniem. Przebadano dzieci z sierocińca, bo żaden rodzic nie zgodził się na ten eksperyment. Słusznie zresztą.

  1. Klaudia Jaroszewska

    Wyniki tego szkolnego eksperymentu pokazują, jak opinia innych wpływa na to, jak się zachowujemy i kim jesteśmy. To straszne, że tylko przez „wyniki badań” (i tak nieprawdziwe), nagle dzieci zaczęły zachowyawć się zupełnie inaczej.

  2. Kocurek

    Słyszalem o stanfordzkim eksperymencie.
    To niesamowite ile w ludziach jest zła, kiedy tylko wyczują odrobinę władzy. Masz chyba rację nawiązując do nazistów, zapewne w większości zadziałały podobne mechanizmy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

No Stress