I nie było już nikogo, plakat

I nie było już nikogo. Najlepsza adaptacja „slashera” Agathy Christie?

Witajcie, miło mi, że jesteście!
Tytuł tego posta jest dość prowokacyjny. Wszak to wyłącznie subiektywna opinia i na pewno każdy z fanów jej twórczości ma własnego ulubieńca wśród ekranizacji. Kurtuazyjnie zakończyłam więc ów tytuł znakiem zapytania, chociaż ja nie mam wątpliwości.

Oczywiście, nazywam tę powieść slasherem, puszczając do was „clickbaitowe” oko. Chciałam jednak zachęcić do obejrzenia I nie było już nikogo, bo to produkcja wyjątkowo udana. Powiedziałabym: prawdziwa gratka dla fanów twórczości Agathy Christie. I jednocześnie wybaczcie, że znów przychodzę do Was z jakimś starociem, ale sama lubię do niego wracać, więc może znajdzie się tutaj podobny freak 🙂 .

Produkcja od BBC to 3-odcinkowy serial (który ja zwykle ogladałam podczas jednego seansu, ale kiedyś miałam więcej czasu na bzdury 😉 ). Pewnie wiecie, że pierwszy tytuł książkowego oryginału brzmiał Dziesięciu murzynków i wkrótce stał się niepoprawny politycznie. Przemianowano go później kilkukrotnie (Dziesięciu Małych Indian albo Dziesięciu Żołnierzyków) i ostatecznie pozostano przy bezpiecznej wersji: I nie było już nikogo.

Okładki książek Agathy Christie. Różne tytułu I nie było już nikogo.

To zresztą pierwszy kryminał królowej tego gatunku, który wpadł w moje (wówczas nastoletnie) dłonie, a potem już przepadłam! Przyznaję, że te książki są dość… hmm… staroświeckie, ale tworzy to ich wyjątkowy klimat.

Dlaczego warto obejrzeć I nie było już nikogo?

Naprawdę bardzo podobały mi się takie elementy tego serialu jak: umiejętnie budowane napięcie, świetna muzyka, przemyślane kostiumy oraz przekonujące aktorstwo. Swoją drogą, Aidan Turner nawet w Poldarku nie wyglądał tak seksownie 😀 . Btw: tego serialu nie polecam- jest słabiutki pod wzgledem fabularnym, ale przyznam, że wizualnie śliczny.

Niedawno dowiedziałam się, że w przyszłym roku zobaczymy Turnera w nowym serialu, gdzie wcieli się w samego Leonarda da Vinci! Nie mogę się doczekać. W każdym razie, postać Philipa Lombarda w jego wykonaniu to czysta perfekcja.

Aidan Turner jako Philip Lombard w adaptacji "I nie było już nikogo" Christie

Mrok tylko wewnętrzny

W miniserialu I nie było już nikogo, duszny klimat lat 30 jest raczej umiarkowany. Nie wydaje mi się się przesadzony i przytłaczajacy jak w innych filmach, które obrazują te lata. Ponadto, twórcy potrafili zbudować atmosferę niepokoju, mimo że akcja (w większości) toczy się w dzień, w dodatku w jasnych przestrzeniach. Zrezygnowali więc z typowych sztuczek filmowych, które zazwyczaj tworzą klimat napięcia i grozy.

Jest w tym serialu także coś, co liczy się dla mnie najbardziej: to bardzo wierna adaptacja literackiego pierwowzoru. Poprzednie próby ekranizacji nie do końca spełniały to kryterium.

Atmosfera tajemnicy zostaje wprowadzona już na samym początu. Dziesięcioro nieznajomych (którzy pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego) przybywa na samotną wyspę. Wkrótce ktoś zaczyna się ich brutalnie pozbywać.

Ciekawe czy Agatha Christie wiedziała, że dzięki tej powieści staje się prekursorką podgatunku określanego później jako „slasher”? Nie oczekujcie jednak od serialu scen tak krwawych, że będziecie musieli zamykać oczy i chować się pod kocem. Nadal jest tam czystość i pewna elegancja, charakterystyczna zresztą dla królowej kryminału. Jakie zatem tajemnice kryją bohaterowie? Komu uda się ujść z życiem i jakie znaczenie będzie miała dla nich dziecięca rymowanka?

Nieznajomi przybywają na wsypę. Kadr z serialu "And then here were none".

Zachęcam do przeniesienia się w ten nieco oniryczny, niespieszny klimat. Moim zdaniem to najlepsza adaptacja książki Agathy Christie. Dobra robota, BBC!

Uwaga: znam osoby, które nudziły się w czasie oglądania, więc polecam ten miniserial raczej miłośnikom twórczości pani C.

Moje inne recenzje znajdziecie tutaj. Lubicie mroczne opowieści? A może w tym przygnębiającym czasie społecznej izolacji wolicie sięgać po coś lżejszego? Dajcie znać w komentarzach.


5 comments

  1. Ola z Muzycznej Listy

    Oglądałam to dość dawno, jak do tej pory to mój jedyny obejrzany slasher ? widziałam tylko dlatego, że książka mnie porwała i żadna inna Aghaty tak mnie nie zachwyciła. Też czytałam ją jako pierwszą i pozostaje nadal moją ulubioną. O serialu ciężko mi się wypowiedzieć – dla mnie był ok, ale oglądałam dawno i nie znam się na tym gatunku.
    Dzięki za przypomnienie serialu!

    1. Kat

      Dzięki za komentarz:) Trzeba przyznać, że ta powieść trochę różni się od innych jej autorstwa. Cieszę się, że ktoś podziela mój entuzjazm, przynajmniej względem książki 🙂

  2. Cyprian

    Pamiętam, że kiedyś baaaardzo lubiłem adaptacje filmowe książek i szukałem też filmów na podstawie powieści Agathy Christie. Chyba chętnie wrócę do tych pozycji…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

No Stress